Codziennie liderzy państw mierzą się z listą coraz bardziej złożonych wyzwań – od zmian klimatu po cyfrową transformację. Jednak to, co rządy uznają za priorytet, nie zawsze pokrywa się z tym, co obywatele czują we własnych portfelach i domach. Najnowszy raport „The World’s Most Important Problem”, opracowany przez Gallup’a we współpracy z World Governments Summit, rzuca nowe światło na globalne lęki i oczekiwania.
Oto kluczowe wnioski z badania przeprowadzonego w 107 krajach, które pokazują, jak bardzo nasze postrzeganie problemów zależy od miejsca zamieszkania i… poziomu zaufania do państwa.
Gospodarka przede wszystkim (ale nie ta z wykresów)
Dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że gospodarka pozostaje tematem numer jeden. Mediana odpowiedzi z całego świata wskazuje, że 23% dorosłych uważa kwestie ekonomiczne za najważniejszy problem swojego kraju. Co ciekawe, raport dowodzi, że twarde dane, takie jak wzrost PKB, mają znikomy wpływ na to, jak oceniamy sytuację. To nasze subiektywne poczucie bezpieczeństwa finansowego w gospodarstwie domowym kształtuje opinie o stanie państwa.
-
Młodzi pod presją. Lęk ekonomiczny jest najwyższy wśród osób w wieku 15-34 lata, zwłaszcza w bogatych krajach, takich jak Nowa Zelandia czy Wielka Brytania.
-
Kryzys podstawowych potrzeb. W krajach o niskich dochodach aż 14% populacji wskazuje na brak żywności i schronienia jako główny problem.
Praca to coś więcej niż brak bezrobocia
Choć statystyki bezrobocia są istotne, raport wskazuje na głębszy problem: brak „dobrych” miejsc pracy. Tylko 21% pracowników na świecie czuje się zaangażowanych w swoje zajęcia, co generuje straty dla globalnej gospodarki rzędu 9,6 biliona dolarów. Nawet w krajach takich jak Finlandia, uznawanych za jedne z najszczęśliwszych, obawy o rynek pracy gwałtownie wzrosły – w 2025 roku aż 17% Finów uznało pracę za największy problem narodowy. To pokazuje, że poczucie sensu w tym, co robimy, jest kluczowe dla stabilności społecznej.
Kryzys zaufania w bogatych krajach
Paradoksalnie, im bogatszy kraj, tym więcej pretensji obywatele mają do… samej polityki. W krajach o wysokich dochodach mediana osób wskazujących na rząd i politykę jako główny problem wynosi 14% (w porównaniu do zaledwie 5% w krajach biedniejszych). Największy dystans między władzą a obywatelem widać tam, gdzie upada zaufanie do instytucji publicznych. W Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie różnica w postrzeganiu problemów między osobami ufającymi państwu a sceptykami jest gigantyczna.
Polska na tle globalnych wyzwań. Polityka i praca w centrum uwagi
Choć raport nie plasuje Polski w ekstremach żadnej z kategorii, dane dla regionu Europy oraz krajów o wysokim dochodzie (do których Polska jest zaliczana) pozwalają nakreślić nasz profil obaw. W Europie, zaraz po gospodarce, to niezadowolenie polityczne zajmuje drugie miejsce (15%). Co istotne, Polska znajduje się w grupie krajów wysokodochodowych, w których lęk o gospodarkę jest paradoksalnie niższy niż w krajach uboższych, ale za to znacznie silniej punktowane są błędy rządzących i korupcja. Dodatkowo, jako kraj regionu odczuwającego skutki niestabilności za wschodnią granicą, dzielimy europejską tendencję do podwyższonego poczucia zagrożenia – w krajach takich jak Litwa czy Dania bezpieczeństwo fizyczne stało się priorytetem znacznie częściej, niż wskazywałby na to ich obiektywny poziom pokoju. To pokazuje, że nasze lokalne poczucie stabilności jest dziś nierozerwalnie związane z zaufaniem do instytucji państwowych i jakością lokalnego rynku pracy
Bezpieczeństwo – gdy wojna zasłania wszystko
W krajach dotkniętych konfliktami, takich jak Ukraina (83%) czy Izrael (71%), bezpieczeństwo fizyczne marginalizuje wszelkie inne tematy. Raport podkreśla smutną prawdę: dopóki nie czujemy się bezpieczni, nie mamy przestrzeni na myślenie o ekologii czy reformach edukacji.
Czego potrzebują liderzy?
Główny wniosek z raportu Gallup’a 2026 jest jasny – liderzy muszą przestać patrzeć wyłącznie na arkusze kalkulacyjne. Aby obywatele uznali politykę za rozwiązanie, a nie problem, muszą poczuć realną poprawę w lokalnej infrastrukturze, dostępności mieszkań i jakości codziennego życia.
Zachęcam do śledzenia moich kolejnych wpisów, gdzie będę analizował, jak te globalne trendy przekładają się na nasze lokalne podwórko i działania społeczne. Sprawdź również moją ostatnią relację z akcji charytatywnych, które pokazują, że oddolna inicjatywa często wypełnia luki tam, gdzie system zawodzi.
Najbardziej niepokojące jest jednak coś, co dopiero zaczyna być powszechne: masowe poczucie rozmycia tożsamości osobistej i zawodowej w epoce agentów AI i ciągłego performance review przez algorytmy. Ludzie w wieku 22-38 lat coraz częściej opisują siebie nie jako „jestem programistą / nauczycielem / projektantką”, tylko jako „jestem promptem, który czasem działa dobrze”. To nie jest już klasyczny lęk przed utratą pracy – to lęk przed utratą siebie jako podmiotu, który coś realnie tworzy i na coś realnie wpływa. W 2026 roku ten egzystencjalny głód sensu prawdopodobnie będzie silniejszy niż w 2025, bo modele multimodalne i agentyczne zrobiły kolejny skok i potrafią już naśladować nie tylko teksty, ale całe style myślenia i decyzje na poziomie middle managera. Paradoksalnie więc – im więcej rzeczy AI będzie umiał „zrobić lepiej i szybciej”, tym głośniej będzie wybrzmiewało pytanie: „po co ja tu właściwie jestem?”. I na to pytanie żaden raport CSR, żaden well-being program i żadna podwyżka nie odpowie. Odpowiedzieć będą musiały albo małe, ludzkie wspólnoty (których jest coraz mniej), albo nowa fala ruchów quasi-religijnych / neo-stoickich / eco-ascetycznych, które już teraz cicho rosną na obrzeżach TikToka i Discorda.
Krótka prognoza na resztę 2026 (moja obserwacja z ostatnich tygodni):
- Wzrośnie liczba ludzi, którzy świadomie rezygnują z LinkedIn i wracają na stare, brzydkie fora albo zamykają profile – to już nie moda, to mechanizm obronny przed permanentną oceną.
- Pojawi się termin „AI imposter syndrome” – poczucie, że nawet jak coś stworzysz, to i tak każdy pomyśli „pewnie promptował”.
- W krajach bogatych (w tym w Polsce) freelancer + neet pipeline będzie jedną z najszybciej rosnących „karier” wśród 20–27-latków – nie z lenistwa, tylko z kalkulacji „po co się męczyć w korpo, skoro i tak za 3 lata mój stack może być obsolete”.
- Politycznie partie / ruchy, które zaczną otwarcie mówić językiem „przywrócić człowiekowi podmiotowość” (zamiast kolejnego „więcej wzrostu / zielonej transformacji / bezpieczeństwa”) – zyskają zaskakująco dużo młodych głosów.
Raport Gallup’a wspomina o rosnącym pesymizmie wśród młodych ludzi. Organizując zajęcia dla dzieci i młodzieży w każdy weekend, widzę to wyzwanie na żywo – to nie są tylko cyfry, to potrzeba poczucia celu, której system często nie potrafi im dostarczyć
Źródło: Raport „The World’s Most Important Problem”, World Governments Summit & Gallup, 2026. https://www.gallup.com/analytics/701519/worlds-most-important-problem-report.aspx
P.S. oddajemy pole walki bez jednego wystrzału, ciesząc się, że algorytm…