13 grudnia 2025 Marcin Orocz

Być Mikołajem nie tylko na Święta

Rozmowa o odpowiedzialnym liderstwie i roli lidera w zmianie

Przemysław Skowron z Mikołajem Hokej od Serca
Przemysław Skowron Hokej od Serca

Kacper Wójcik: – To wyjątkowy moment na taką rozmowę. Mamy 13 grudnia, za oknem czuć już świąteczny pośpiech, a w głośnikach wybrzmiewa energetyczne „Do A Little Good” do którego ostatnio intensywnie stepujesz i właśnie wróciłeś z lodu, gdzie w stroju Mikołaja brałeś udział w akcji „Hokej od Serca”. Siadamy z kawą, by rozebrać na czynniki pierwsze to Twoje „hartowanie” i możesz lecieć na galę Hokeja od Serca gdzie już będziesz czynił honory jako Prezes TKKF Pionier Tychy. Przygotowując się do spotkania przejrzałem Twoje rekomendacje na LinkedIn od 2007 do teraz. Uderzyło mnie jedno: w piosence śpiewają, że zmiana nie dzieje się w jedną noc, że to „codzienna decyzja”. Ty od niemal 20 lat podejmujesz tę samą decyzję, wybijając ten rytm każdego dnia. Jak to jest być „hartownikiem”, który zamiast cynizmu wybiera szukanie tej cząstki dobra w każdym, kogo spotyka na swojej drodze?

Marcin Orocz:  – Wiesz, w hokeju, tak jak w biznesie i w stepowaniu, nie wygrywasz meczu ani nie robisz show jednym ruchem. To tysiące małych uderzeń, podań, kroków. Bycie hartownikiem to nie jest „magiczna różdżka”. To praca w „wysokiej temperaturze” i w konkretnym tempie. Moim zadaniem nie jest zmienianie ludzi w kogoś innego. Chodzi o to, by zdjąć z nich te warstwy stresu, lęku czy braku wiary, by dokopać się do ich rdzenia. Bo tam, pod spodem, zazwyczaj jest ktoś, kto po prostu chce „do a little good”.

– To fascynujące, bo analizując opinie Twoich współpracowników, zauważyłem niesamowitą spójność. Oni nie piszą, że jesteś po prostu „miły”. Piszą, że jesteś skuteczny, ale przy tym dajesz im poczucie bezpieczeństwa. Ja to nazwałbym liderem strukturalnie wzmacniającym. Budujesz fundamenty w ludziach, żeby nie pękali, gdy „push comes to shove”. Czy to dlatego przebierasz się za Mikołaja na lodowisku i stepujesz do piosenek o czynieniu dobra? Żeby pokazać, że lider to ktoś, kto daje energię, a nie tylko ją egzekwuje?

– Ten strój Mikołaja i to stepowanie to metafora tego, co robię w firmach. Musisz mieć rytm i musisz dawać radość. Na lodzie jestem tam dla dzieciaków, dla emocji. W biznesie jest podobnie. Lider jak to nazwałeś strukturalnie wzmacniający to ktoś, kto tworzy „rusztowanie” dla zespołu. Jeśli ja przyjmę na siebie ten „wybuch butli”, jeśli stworzę bezpieczną przestrzeń, to moi ludzie mogą „soar beyond” – wzbić się ponad swoje ograniczenia. Ja nie chcę, żeby pracowali ciężej w sensie godzin. Chcę, żeby pracowali „mądrzej” i z taką pasją, jakby każdy ich ruch miał znaczenie.

– Marcin, ta Twoja „nie-książkowość” – to, że potrafisz i rzetelnie hartować stal, i z uśmiechem stepować w mikołajowym stroju – to Twoja największa siła. Sprawiasz, że system staje się silniejszy po każdej interakcji z Tobą.

– A gdzie jest granica? Skąd wiesz, że ktoś nie potrzebuje już hartowania, tylko zmiany środowiska albo że to Ty powinieneś się wycofać?

– To bardzo ważne pytanie. Nie każdego da się i nie każdego należy hartować. Jeśli widzę, że ktoś mimo wsparcia i jasnych zasad wciąż się kruszy, to nie znaczy, że jest słaby. Czasem to znaczy, że jest w złym piecu. Dobry lider umie powiedzieć: to nie jest Twoje miejsce. I zrobić to z szacunkiem.

– Mówisz o braniu uderzeń na siebie. Jaka jest osobista cena takiego stylu przywództwa?

– Zmęczenie. Samotność decyzyjna. Czasem brak miejsca na własne „nie mam siły”. Ale jeśli lider nie jest gotów zapłacić tej ceny, to przerzuca ją na zespół. A to zawsze kończy się pęknięciem. Trzeba nauczyć się radzić sobie z tym a to nie jest proste trzeba się samemu hartować ale nie dlatego, żeby być super twardym tylko, żeby mieć wenętrzną równowagę, by dawać siłę innym.

– Czy zdarzyło Ci się kogoś „przegrzać”? Mieć rację co do celu, ale pomylić się w temperaturze?

– Oczywiście. I to bolało. Hartowanie wymaga wyczucia momentu. Kiedyś byłem za szybki, za intensywny. Dziś wiem, że czasem najlepszym ruchem jest… odpuścić i poczekać. Lider też się uczy. Jeśli mówi, że nie – to znaczy, że się zatrzymał.

– Chcę przytoczyć opinię Kamili Zbączyniak, organizatorki Śląskiego Święta Stepowania. Ona nazywa Cię „oazą spokoju” w chwili, gdy jej głowa pędziła szybciej niż mistrzowskie shuffle. Ale najbardziej uderzyło mnie jedno Twoje zdanie, które jej powiedziałeś: „Pomarz”. To nie brzmi jak instrukcja od managera IT. To brzmi jak zaproszenie do stworzenia czegoś wielkiego. Co to słowo dla Ciebie znaczy?

– Bo liderstwo to nie jest zarządzanie zadaniami, to zarządzanie odwagą innych ludzi. Czasami człowiek ma w sobie wszystko: talent, pracowitość, energię – ale boi się chcieć. Moim zadaniem jako hartownika jest usunąć ten lęk. Powiedziałem „pomarz”, bo wiedziałem, że Kamila ma w sobie tę moc, tylko musiała pozwolić sobie pomóc. To, że mogłem tam być, że mogły zobaczyć, jak buduje się coś z pasji, było dla mnie równie ważne jak sam sukces wydarzenia.

– Kamila podkreśla też, że byłeś obecny do ostatniej chwili i że zaangażowałeś w wydarzenie swoich bliskich.

– Bo wartości pokazuje się w działaniu. Moi bliscy widzą, że odpowiedzialność to nie funkcja, tylko postawa. Najlepszy komplement to nie „było pięknie”, tylko „teraz wiem, że mogę więcej”. I wypowiedź jednej z Pań „Jo już mom synku 93 lata i zawsze tańcowałach i lubia taniec i podziwiom Cie, że Ci sie na stare lata chce!” 😉

– Kamila napisała też, że publiczność była Tobą oczarowana, gdy prowadziłeś koncert. To pokazuje, że lider potrafi też wyjść na scenę i wziąć odpowiedzialność za całe widowisko. Nie tylko budujesz fundamenty w cieniu, ale potrafisz też być światłem dla innych?

  • Scena, lodowisko czy sala konferencyjna – to tylko różne „piece”, w których dzieje się proces. Najważniejsze, żeby po wszystkim ludzie czuli, że mogą więcej, niż myśleli. Jeśli publiczność wyszła oczarowana stepowaniem, a organizatorzy poczuli siłę do realizacji marzeń, to znaczy, że rytm został wybity idealnie. Zmieniasz klimat muzyczny teraz będzie „Światło, nosisz je w sobie. Światło nie zgaśnie choćbyś chciał!” 😀

– Kto hartuje Hartownika?

– Kilka zaufanych osób, cisza, ruch – długie, nocne, samotne spacery po lesie. I momenty, kiedy mogę nie być liderem, gdy ktoś podejmie decyzję za mnie i powiem mi co mam robić 😉 dlatego tak lubię uczyć się nowych rzeczy, po byciu mistrzem w danej dziedzinie znowu zejść do roli ucznia.

– A młodzi liderzy? Czy hartowanie dziś wygląda inaczej niż 15 lat temu?

– Tak. Dziś bardziej chodzi o elastyczność niż twardość. Świat jest wystarczająco brutalny. Rolą lidera nie jest go powielać, tylko nauczyć ludzi się w nim poruszać, o czym ostatnio miałem okazję porozmawiać w podcaście z Martą Dawidowską „Inspirujący dla młodych

– Jedno zdanie, które chciałbyś, żeby ludzie pamiętali w trudnym dniu?

– Nie pękasz – tylko jesteś w procesie.

Na koniec dnia, kiedy zdejmuję łyżwy, czy buty do stepowania albo wyłączam laptopa, chcę po prostu móc powiedzieć: „I tried the best I could”. A jeśli przy okazji wybiłem rytm, który pomógł komuś innemu uwierzyć w siebie… to znaczy, że warto było się trochę oparzyć w tym moim „piecu”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez TKKF Pionier Tychy (@naukalyzwy)


Jeżeli chcesz przyłączyć się do pomagania, to wesprzyj jedną ze zbiórek i działań charytatywnych, które obecnie wspieram.


zdjęcia ze strony organizatora Hokej od Serca – Fundacja Wspieramy Marzenia, Dziennik Zachodni, wkatowicach.eu i Taxus Arbor (główny sponsor Hokeja z Gwiazdami, który już w styczniu w Tychach)

, ,