24 września 2025 Marcin Orocz

Branża produkcyjna | Nie tylko cyfrowa transformacja

Marcin Orocz recenzuje książki
Marcin Orocz recenzuje książki

Od oporu do efektywności

Kiedy zgłosiła się do mnie firma produkcyjna, na pierwszy rzut oka wyglądało to na typowe wdrożenie IT. Zarząd chciał zdigitalizować i zautomatyzować procesy w działach prawnym i finansowym. Jednak już po pierwszych rozmowach wiedziałem, że to nie technologia będzie największym wyzwaniem – lecz ludzie.

Mur oporu i „toksyczne opary” zmiany

Zespół, z którym miałem pracować, był doświadczony i przywiązany do swoich sprawdzonych metod. Nowy system widzieli nie jako szansę, ale zagrożenie. W powietrzu czuć było lęk przed nieznanym, niechęć do nauki i obawę o utratę kontroli. Komunikacja między działami była pełna napięć, a cele zarządu kompletnie rozmijały się z codziennością pracowników.

Wiedziałem, że jeśli ograniczymy się tylko do wdrożenia oprogramowania – projekt zakończy się porażką. Musiałem wejść w rolę „hartownika” i najpierw zająć się ludźmi.

Od markerów po zmianę kultury

Zamiast kolejnej prezentacji o systemie, rozpocząłem cykl warsztatów. Na papierze, z markerem i niebieską taśmą, wspólnie z zespołem mapowaliśmy procesy. Chciałem, by to oni sami dostrzegli, gdzie marnują czas i energię. To był pierwszy krok do budowania poczucia sprawczości. Kolejnym było budowanie zaufania. Wysłuchałem ich obaw, a dzięki technikom inspirowanym terapią prowokatywną i Gestaltem mogłem rozładować napięcia humorem i empatią. Przyjmowałem na siebie „falę uderzeniową” frustracji, tak aby zespół mógł skupić się na konkretach. Wprowadziłem prostą tablicę wyników opartą na OKR-ach. Zamiast mówić: „musimy wdrożyć system”, mówiliśmy: „skracamy czas akceptacji faktury o 50%”. To zmieniło narrację – z zadania na realny, mierzalny rezultat. Równolegle wspierałem menadżerów. Pomagałem im zrozumieć zmianę, uczyłem, jak o niej komunikować i jak stać się ambasadorami projektu, a nie tylko jego strażnikami.

Zahartowany zespół i konkretne efekty

Po kilku miesiącach opór ustąpił zaangażowaniu. Zespół, który początkowo bronił się przed każdą nowością, sam zaczął proponować usprawnienia. Procesy zostały zautomatyzowane i powtarzalne zadania przestały przytłaczać pracowników, a oni mogli skupić się na pracy o większej wartości. Komunikacja między działami stała się płynna i oparta na zaufaniu, co znacząco przyspieszyło podejmowanie decyzji. Czas księgowania faktur skrócił się z tygodni do minut dzięki automatycznemu księgowaniu z obsługą wyjątków. W dziale prawnym digitalizacja i archiwizacja dokumentów sprawiły, że odnajdywanie umów zajmowało sekundy, a wyszukiwarka pełnotekstowa pozwalała firmowym prawnikom pilnować zgodności z aktualnym stanem prawnym. Projekt zakończył się sukcesem technologicznym, ale przede wszystkim kulturowym. Zespół został „zahartowany”  i stał się elastyczny, otwarty na zmiany i świadomy swojej wartości dla organizacji. Wskaźniki ustalone z zarządem dowiezione, bez tego co we wstępnie nie byłoby takich rezultatów, nie byłoby poczucia, że za tym wszystkim stoi dobrze przygotowany zespół, który poradzi sobie z nowymi wyzwaniami, bo technologia to tylko narzędzie. Prawdziwy sukces tkwi w ludziach, w ich zaufaniu do siebie, zaangażowaniu i odwadze, by zmieniać to, co wydawało się nietykalne.