23 stycznia 2026 Marcin Orocz

HUMINT to uważność na ludzi

sztuka bycia najlepiej przygotowaną osobą w pokoju

HUMINT to uważność na ludzi
HUMINT to uważność na ludzi

Wyobraź sobie… siedzisz w sali konferencyjnej, naprzeciwko potencjalnego klienta. Masz perfekcyjny pitch, slajdy błyszczą danymi, a oferta jest nie do pobicia. Ale po spotkaniu… cisza.
A potem ten e-mail: „Dziękujemy, ale nie jesteśmy zainteresowani”. Brzmi znajomo? To klasyka. A teraz wyobraź sobie, że wiesz, dlaczego odmówili – zanim w ogóle otworzą usta. Wiesz, że prezes boi się zmian, bo ostatnia „innowacja” kosztowała firmę fortunę, a dyrektor IT marzy o awansie, więc szuka rozwiązań, które sprawią, że zabłyśnie. Tę wiedzę zdobywa się dzięki technikom, które wchodzą w skład działań zwanych HUMINT a dokładniej human intelligence tylko, że wykorzystane w biznesie.

Kiedy wpisujesz w Google „HUMINT co to”, wyskakują historie o szpiegach, Jamesie Bondzie i operacjach CIA. Ale w rzeczywistości biznesowej HUMINT to nie skradanie się po dachach z laserowymi mikrofonami. To sztuka bycia najlepiej przygotowaną osobą w pokoju. To różnica między handlowcem, który recytuje ofertę jak automat, a partnerem, który wie, co spędza klientowi sen z powiek – zanim ten w ogóle się odezwie. Szczegółowe opracowanie błędów w rozpoznaniu w działania biznesowych opisałem w rozdziale IV opracowania „Cienie i strategie. Od pola walki do sali zarządu. Kompleksowy raport o adaptacji metod militarnych, wywiadowczych i psychologicznych w nowoczesnym biznesie”

W erze, gdzie każdy ma dostęp do tych samych raportów rynkowych, danych z Excela i identycznych pitch decków, modeli LLM, wygrywa ten, kto ma informacje, których nie da się wyguglać. To wiedza o ludziach, o ich motywacjach, lękach, ambicjach i ukrytych agendach. Bo decyzje biznesowe? One nie zapadają w arkuszach kalkulacyjnych. One rodzą się z emocji, a liczby służą tylko do ich usprawiedliwienia. Jak mawiał pewien stary lis z Wall Street:

„Ludzie kupują od ludzi, nie od firm”

Czym HUMINT nie jest (i dlaczego to kluczowe, żeby nie skończyć jak amator)

Zanim zanurzymy się w praktykę, ustalmy granice. HUMINT w biznesie to nie film szpiegowski, ale cienka linia między etyką a manipulacją. Zrób to źle, a spalisz mosty na lata. To nie szpiegostwo gospodarcze. Nie kradniesz tajemnic handlowych, nie hakujesz e-maili. Wszystko musi być legalne i etyczne opierasz się na publicznych źródłach, networkingu i obserwacji. To nie tania psychomanipulacja. Zapomnij o sztuczkach NLP czy hipnozie z YouTube’a. Nie wciskasz kitu; budujesz zaufanie. To nie inwigilacja. Nie śledzisz ludzi na LinkedInie jak stalker. To inteligentne zbieranie puzzli, które leżą na widoku.

HUMINT to etyczna inżynieria relacji. To odrabianie lekcji na poziomie mistrzowskim. Rozumiesz, że za stołem negocjacyjnym nie siedzi „firma”, tylko człowiek, który składa się z ego wielkości Mount Everestu, strachem przed porażką i historią sukcesów, które chce powtórzyć. W polskim biznesie, gdzie relacje często ważniejsze niż kontrakty, to złoto. Pamiętasz te historie o firmach, które upadły przez „złe decyzje personalne”? Właśnie o to chodzi.

Faza 1. Profilowanie. Od strzelania na oślep do celnego trafienia

Większość ludzi idzie na spotkanie z „firmą X”. Błąd kardynalny. Nigdy nie rozmawiasz z firmą. Rozmawiasz z konkretnymi ludźmi: z Krzysztofem, który boi się ryzyka po tym, jak ostatnia inwestycja spaliła na panewce, czy z Anną, która walczy o awans i szuka quick-winów.

Profilowanie to fundament. Zanim wejdziesz do pokoju, musisz mieć mapę terenu. Jak? Przez dyskretne rozpoznanie: linkedIn, networking, analiza postów, a nawet rozmowy z byłymi pracownikami (bez łamania etyki).

Kluczowe pytania do odpowiedzi:

  • Kto jest bramkarzem? Osoba, która może powiedzieć „nie”. Często jest to asystentka lub junior manager – zignoruj ich, a utkniesz w martwym punkcie.
  • Kto jest cichym zabójcą? Ten, co milczy na spotkaniu, ale ma ucho szefa. W polskich korpo to często „szara eminencja” z działu finansów (20 lat temu napisałbym Główna Księgowa 😉
  • Na czym polegli poprzednicy? Dlaczego inni przegrali? Zbyt drogo? Zbyt ryzykownie? Zbyt wolno?

Storytelling z życia. Bitwa o fundusze VC w polskim startupie

Pamiętam przypadek Tomka, foundera fintechu z Warszawy. Idzie po rundę A do funduszu VC. Klasyczne podejście: Slajdy o rynku, blockchainie i milionach użytkowników. Inwestorzy kiwają głowami, ale odmawiają. Dlaczego? Tomek nie wiedział, że fundusz niedawno stracił kasę na podobnym projekcie – founderzy pokłócili się i firma padła.

Wersja z wykorzystaniem HUMINT. Tomek zrobił homework (odrobił zadanie domowe). Przez networking (kawę z ex-pracownikiem funduszu) dowiedział się o wpadce. Na pitchu, po slajdzie o rynku, inwestor pyta: „A co jeśli founderzy znowu się pokłócą?”. Tomek spokojnie: „Dlatego w naszej umowie jest arbitraż i buy-sell clause z wyceną fair market value. Zero dramatu, biznes idzie dalej”. Inwestor unosi brew: „To już myśleliście o tym…”. I bum – term sheet w 3 tygodnie. Lekcja? Profilowanie zamienia „nie” w „tak”. Tu polecam klasyk gatunku, Odchodząc od NIE. Negocjowanie od konfrontacji do kooperacji (ang. Getting past NO. Negotiating Your Way from Confrontation to Cooperation) – wydana w 1991 książka autorstwa Williama Ury’ego.

Inny przykład. Rekrutacja kluczowego managera. Zamiast pytać o CV, profilujesz. Sprawdzasz ich posty na LinkedIn – narzekają na biurokrację? Podkreśl w ofercie elastyczność. To działa w HR, gdzie rotacja w Polsce to plaga.

Faza 2. Elicytacja. Sztuka wydobywania złota z rozmowy

Prowadzisz rozmowę tak, by druga strona sama wyłożyła karty, nie czując presji. Zapomnij o frontalnych atakach typu „Jaki budżet?” to buduje mury.

Technika 1. Give to Get – daj, żeby dostać.

Wzajemność to podstawa psychologii. Podziel się czymś wartościowym, a oni odwdzięczą się tym samym.

„Dlaczego wdrożenie ERP prawie padło przez… kawę z byłym pracownikiem”

Piotr sprzedaje zaawansowane systemy ERP (ERP custom + integracje z SAP, magazyn, finanse, produkcja) do średnich i dużych firm produkcyjnych w Polsce. Typowy deal: 800–1500 tys. zł + utrzymanie roczne.

Klient: fabryka mebli z Wielkopolski, 220 osób, eksport do Niemiec i Skandynawii. Brief przetargowy suchy jak suchar: „potrzebujemy nowoczesnego ERP, integracja z e-commerce, raporty BI, mobile access dla magazynierów”.

Klasyczne podejście (bez HUMINT). Przygotowujesz demo, slajdy z ROI 18 miesięcy, case studies z branży. Idziesz na prezentację do dyrektora IT i dyrektora finansowego. Oni kiwają głowami, pytają o cenę, integracje. Po tygodniu e-mail: „Dziękujemy, wybraliśmy tańszą alternatywę z Indii”.

Co poszło nie tak? Nikt nie zapytał o prawdziwy ból.

Wersja z HUMINT – jak to naprawdę wyglądało

Piotr robi profilowanie 10 dni przed spotkaniem:

  • LinkedIn dyrektora IT (Marek, 48 lat): ostatnie posty o „wdrożeniach, które trwają wieki”, lajkuje memy o „IT graveyard shift” i „legacy systems forever”.
  • Networking – kawka z byłym pracownikiem tej fabryki (teraz w konkurencyjnej firmie). Dowiaduje się, że poprzednie wdrożenie ERP (inny vendor) trwało 19 miesięcy zamiast 9, bo… nikt nie słuchał ludzi z hali. Magazynierzy buntowali się, bo nowy system był wolniejszy niż stary Excel + kartki. Dyrektor produkcji (wtedy) prawie odszedł. Teraz nowy dyrektor produkcji (Kasia) jest tam od 8 miesięcy i ma misję: „zero opóźnień wdrożeń, zero buntu załogi”.
  • Elicytacja przez social selling. Piotr komentuje post Marka o frustracji wdrożeniami: „Też przerabiałem – najgorsze jest, kiedy system działa, ale ludzie go nienawidzą”. Marek odpisuje prywatnie: „Dokładnie. U nas stare ERP jest wolne, ale przynajmniej znajome”.

Na spotkaniu (online + sala w fabryce):

Piotr nie zaczyna od demo. Zaczyna od „Give to Get”:

– Marek, Kasia – zanim pokażemy slajdy… Ostatnio wdrażaliśmy ERP w podobnej fabryce mebli pod Poznaniem. Zespół produkcyjny na początku mówił: ‘To będzie kolejny grób’. Ale zrobiliśmy 3-miesięczny pilotaż tylko na jednej linii – z ich udziałem od pierwszego dnia. Szkolenia nie były z PowerPointa, tylko live na hali, z kawą i pizzą. Po 3 miesiącach sami prosili o rollout na resztę. Wdrożenie zamknęliśmy w 11 miesięcy zamiast 18. Największa zmiana? Rotacja w magazynie spadła o 35 %, bo ludzie nie musieli zostawać po 2 godziny na ręczne liczenie.

Cisza. Kasia (dyrektor produkcji) pochyla się do przodu:

– U nas poprzednio… no wiecie. Ludzie z hali mówili, że system jest dla nich wrogiem. Ja tu jestem po to, żeby to się nie powtórzyło. Jak Wy to robicie z ludźmi z produkcji?

Piotr (spokojnie, bez wciskania):

– Robimy mapę stakeholderów z hali już na etapie discovery. Wybieramy 4–5 ‘ambasadorów zmian’ – po jednym z każdej zmiany. Oni testują pierwsze moduły, dają feedback, a potem sami szkolą resztę. To nie kosztuje dużo, a daje 80 % buy-inu. W tamtej fabryce ambasadorzy stali się naszymi najlepszymi sprzedawcami rozwiązania wewnętrznie.

Marek (dyrektor IT, który wcześniej milczał):

– A co z integracją z naszym starym systemem kontroli jakości? Bo vendor z Indii obiecywał, ale… no wiecie.

Piotr:

– Pokazaliśmy wam to w zeszłym tygodniu w proof-of-concept  ale najważniejsze to, że mamy dedykowanego architekta integracji, który przez pierwsze 3 miesiące siedzi u was 2 dni w tygodniu. Nie zdalnie. Na hali. Zrozumiał, dlaczego wasz stary system jakości jest taki uparty  i dostosowaliśmy API pod wasze realia, a nie odwrotnie.

Kasia do Marka:

– Marek, to brzmi jak coś, czego nam brakowało. Co Ty na to?

Deal zamknięty w 6 tygodni później. Kontrakt na 1,2 mln zł + 3 lata utrzymania. Klucz? Piotr nie sprzedawał ERP. Sprzedawał „wdrożenie, po którym załoga nie nienawidzi IT, a produkcja nie traci tempa”.

Technika 2. Mirroring i labeling – odbijaj i nazywaj emocje

Powtarzaj ich słowa („Wygląda na to, że jesteście sfrustrowani opóźnieniami…”) – to zachęca do rozwinięcia. Labeling „brzmi, jakbyście bali się ryzyka z nową technologią”. To otwiera drzwi o ile nie brzmi sztucznie, nie powtarzaj tej techniki w kółko, raz wystarczy 😉

Przetarg na system CRM dla banku.

Brief suchy jak Sahara. Oferta pod brief i przegrywasz z gigantami.

Gdy jednak sprofilujesz decydentów? LinkedIn pokazuje, że dyrektor operacyjny narzeka na „biurokratyczne piekło”. Networking (spotkanie branżowe) ujawnia, że zespół IT jest zmęczony nadgodzinami. Na prezentacji mówisz „Nasz system automatyzuje 70% procesów, co oznacza mniej nadgodzin i szybsze decyzje – idealne dla zespołów pod presją”. Dyrektor kiwa głową Dokładnie, u nas to koszmar”. Wygrywasz, bo uderzyłeś w ukryty ból.

Wiem, że tutaj sporo upraszczam i w rzeczywistości jest to sporo bardziej skomplikowane ale na potrzeby krótkiego artykułu, streszczam ile się da, po więcej zapraszam na szkolenia HUMINT.

Chcesz zobaczyć HUMINT w akcji na żywo? Zapisz się na darmowy 30-minutowy audyt profilowania przed Twoim najbliższym ważnym spotkaniem. Albo po prostu napisz mi na LinkedIn „Chcę profil na jutro” – odezwę się.

Jeszcze jeden storytelling. Spotkanie z partnerem biznesowym w handlu. Wiesz z postów, że ich firma miała kryzys z dostawcami. Zaczynasz: „słyszałem o tych perturbacjach z łańcuchem dostaw – my też przechodziliśmy przez to rok temu u naszego klienta”. „U nas to trwa, bo Azja zawiodła”. Teraz proponujesz alternatywę, opowiadasz jak pomogłeś wyjść z kryzysu swojemu klientowi – kontrakt podpisany. W polskich firmach family-business decyzja często i tak zapada przy wigilijnym stole u wujka-prezesa 😉

Faza 3. Ćwiczenia praktyczne – od teorii do zysków

HUMINT to nie jednorazowy trik. To system. Dodaję fazę ćwiczeń, bo teoria bez praktyki to strata czasu.

Co powinieneś zrobić? Na konferencji nie zbieraj wizytówek (tych kontaktów na linkedin też nie) – profiluj. „Co Cię sprowadza?” – to elicytacja. Dowiesz się o ich wyzwaniach. W zarządzaniu zespołem. Profiluj pracowników. Kto jest motywowany awansem? Kto stabilnością? To redukuje konflikty jak wiesz jakiego klucza użyć.

HUMINT to nie sekret CIA. To uważność na ludzi. W polskim biznesie, gdzie „znajomości” to waluta, to ta uważność pozwoli Ci zbudować relacje i wygrać negocjacje. Wygrywasz, bo rozumiesz kontekst wiesz co motywuje, boli, przeraża. Przestajesz być sprzedawcą – stajesz się doradcą, który rozwiązuje problemy, zanim je nazwą.

Chcesz zacząć? Dziś wieczorem zrób profil jednej osoby z jutrzejszego spotkania. LinkedIn, posty, networking. Zobacz różnicę. A jeśli prowadzisz bloga jak ja – dziel się historiami. Bo eksperci nie recytują definicji tylko opowiadają historie, które inspirują do działania.

  • Wejdź na LinkedIn osoby kluczowej → przeczytaj ostatnie 5–10 postów/komentarzy.
  • Znajdź 1 powtarzający się temat (narzekanie na coś, chwalenie się czymś).
  • Przygotuj 1 zdanie „Give to Get”, które zahaczy o ten temat.

Mini checklista HUMINT przed spotkaniem biznesowym

1. Kto naprawdę siedzi po drugiej stronie stołu?

  • Kto podejmuje decyzję?

  • Kto ją opiniuje?

  • Kto może ją po cichu zablokować?

Jeśli nie potrafisz wskazać tych ról – nie jesteś jeszcze gotowy na spotkanie.

2. Kim jest ten człowiek poza stanowiskiem?

  • Z czego jest znany?

  • Z jakich projektów jest dumny?

  • Czego mógł się „sparzyć” w przeszłości?

Zadaj sobie pytanie:

„Jaką historię ten człowiek opowiadałby o sobie przy kolacji, a nie na LinkedInie?”

3. Jaki problem realniechce rozwiązać?

Nie, co ma w briefie. Nie, co deklaruje publicznie.

Tylko:

  • co go dziś frustruje,

  • co zabiera czas,

  • co generuje napięcia w zespole lub zarządzie.

Jeśli nie znasz bólu rozmówcy, będziesz sprzedawał funkcje zamiast ulgi.

4. Jakich słów używa, gdy mówi o ryzyku i sukcesie?

Zwróć uwagę:

  • czy mówi o „bezpieczeństwie”, czy o „szansie”,

  • czy częściej mówi „proces”, czy „ludzie”,

  • czy boi się straty, czy goni wzrost.

To nie semantyka. To instrukcja obsługi jego decyzji.

5. Czego NIE chcesz robić na tym spotkaniu?

  • Czego nie obiecywać?

  • Jakiej miny nie stawiać?

  • Jakiego tematu nie forsować na siłę?

Dojrzały HUMINT to także świadome powstrzymywanie się.

6. Jaką jedną myśl ma wynieść ze spotkania?

Nie pięć.

Nie slajd numer 14.

Jedną.

„Ci ludzie rozumieją mój problem i myślą podobnie jak ja.”

Jeśli to się wydarzy – reszta to kwestia czasu.

7. Jak sprawdzisz, czy dobrze czytasz sytuację?

Przygotuj:

  • jedno pytanie otwierające,

  • jedną historię z rynku,

  • jedno zdanie, które możesz wycofać, jeśli zobaczysz opór.

HUMINT to proces dynamiczny, nie scenariusz teatralny.

 

HUMINT nie polega na tym, by być sprytniejszym od rozmówcy. Polega na tym, by być najbardziej uważnym człowiekiem w pokoju.

Spodobał Ci się artykuł? Super, postaw kawę autorowi albo wesprzyj działalność charytatywną


„Jak profilować klienta przed spotkaniem” „Techniki elicytacji w sprzedaży B2B” „Dlaczego decyzje w firmie zapadają przez emocje, a nie Excel” #HUMINT #Negocjacje #SprzedażB2B #BiznesPoPolsku

Co najbardziej boli Cię w negocjacjach z klientami? Napisz w komentarzu.

, , ,